Przez dekady zabawki traktowano jako sezonową kategorię konsumencką. Rodzice kupowali je dzieciom, sprzedawcy walczyli o świąteczną sprzedaż, a inwestorzy zwykle szukali historii wzrostu gdzie indziej. Jednak wzrost viralowej gorączki wokół popmart labubu, a także powrót japońskich lalek Monchhichi, zmieniły ten sposób myślenia. Zabawki kolekcjonerskie nie są już tylko przedmiotami do zabawy. Stały się dodatkami modowymi, symbolami statusu w mediach społecznościowych, zakupami emocjonalnymi, a w niektórych przypadkach także aktywami spekulacyjnymi.
W efekcie powstała historia rynkowa zaskakująco podobna do świata luksusowej mody, sneakersów, kart kolekcjonerskich, a nawet kryptowalut: ograniczona podaż, silna własność intelektualna, popyt napędzany przez społeczność i rynek wtórny, na którym ceny potrafią poruszać się znacznie szybciej niż w przypadku tradycyjnych aktywów.
Od zabawek dla dzieci do kolekcji dla dorosłych
Najsilniejszy trend stojący za fenomenem popmart labubu nie polega po prostu na tym, że jedna pluszowa zabawka stała się viralem. Chodzi o wzrost znaczenia dorosłego nabywcy zabawek. Na całym świecie tzw. “kidults” wydają pieniądze na przedmioty kolekcjonerskie, figurki, pluszaki i nostalgiczne postacie nie dlatego, że ich potrzebują, lecz dlatego, że chcą posiadać przedmioty wyrażające tożsamość, gust i emocjonalny komfort.
Ta zmiana pomogła firmom zabawkarskim zrównoważyć presję wynikającą ze spadającej liczby urodzeń. We Francji sprzedaż zabawek osobom powyżej 12. roku życia gwałtownie wzrosła w 2025 roku i stanowiła ponad jedną trzecią rynku, według Le Monde. Dla inwestorów ma to znaczenie, ponieważ dorośli kupujący zachowują się inaczej niż rodzice kupujący zabawki dla dzieci: często kolekcjonują regularnie, śledzą limitowane dropy, angażują się w marki online i są gotowi zapłacić premię za rzadkość.
Dlaczego popmart labubu stało się historią inwestycyjną
Pop Mart, chińska firma stojąca za Labubu, przekształciła model blind-box w globalną maszynę konsumencką. Labubu należy do franczyzy The Monsters, jednej z kluczowych własności intelektualnych Pop Mart. W 2025 roku Pop Mart zaraportował przychody na poziomie 37,12 mld juanów, czyli o 185% więcej rok do roku, a zysk przypadający akcjonariuszom gwałtownie wzrósł, według Reutersa.
Liczby stojące za Labubu były jeszcze bardziej uderzające. Roczne wyniki spółki za 2025 rok pokazują, że The Monsters wygenerowało 14,16 mld juanów przychodów w 2025 roku, stając się jedną z najważniejszych franczyz IP Pop Mart. Tę samą wartość podał China Daily, zaznaczając, że franczyza odpowiadała za około 38% całkowitych przychodów Pop Mart.
Dlatego popmart labubu stało się czymś więcej niż trendem z TikToka. Stało się historią wzrostu spółki giełdowej. Gdy zabawka staje się obiektem kulturowym, potencjał wzrostu może być znacznie większy niż detaliczna cena samego produktu. Prawdziwa wartość tkwi we własności intelektualnej, rzadkości, licencjonowaniu, globalnej dystrybucji i zdolności przekształcenia jednej postaci w cały ekosystem.
Ekonomia blind-boxów: rzadkość jako model biznesowy
Sukces Labubu jest ściśle związany z formatem blind-box. Klienci nie zawsze wiedzą, którą wersję kupują, co tworzy doświadczenie podobne do loterii. Ta niepewność zachęca do ponownych zakupów, wymiany i odsprzedaży. Sprawia też, że każdy drop produktu wygląda jak wydarzenie.
To właśnie tutaj zabawki kolekcjonerskie zaczynają przypominać rynki finansowe. Popyt nie opiera się wyłącznie na użyteczności. Opiera się na narracji, rzadkości i postrzeganej przyszłej wartości. Limitowana edycja Labubu może być sprzedawana z istotną premią na platformach odsprzedażowych, jeśli kolekcjonerzy uznają, że pozostanie pożądana.
Ten sam mechanizm tworzy jednak ryzyko. Reuters podał w 2025 roku, że ceny odsprzedaży Labubu spadły po tym, jak Pop Mart zwiększył podaż pluszowych zabawek, a analitycy ostrzegali, że ceny na rynku wtórnym nie zawsze są wiarygodną miarą rzeczywistego popytu konsumenckiego.
Innymi słowy, viralowe przedmioty kolekcjonerskie mogą pokonywać rynek podczas wzrostów, ale mogą też korygować się jak aktywa spekulacyjne, gdy podaż rośnie albo słabnie hype.
Monchhichi udowadnia, że nostalgię można monetyzować
Boom na Labubu ożywił również zainteresowanie starszymi pluszowymi postaciami. Monchhichi, japońska lalka przypominająca małpkę, stworzona przez Sekiguchi w 1974 roku, jest tu użytecznym porównaniem. W przeciwieństwie do Labubu, Monchhichi nie jest nowym viralowym wynalazkiem. To nostalgiczna marka z lat 70. i 80., która znalazła nowe znaczenie wśród młodszych konsumentów i kolekcjonerów.
The Straits Times podał, że sprzedaż Monchhichi wzrosła ponad dwukrotnie w roku zakończonym w lutym 2025 roku, do 4,6 mld jenów. Ten sam raport zaznaczył, że obecny powrót marki odbywa się równolegle z szerszą modą na kolekcjonerskie pluszaki napędzaną przez Labubu.
Z perspektywy inwestycyjnej czyni to Monchhichi istotnym przykładem. Pokazuje, że popyt na zabawki kolekcjonerskie nie dotyczy wyłącznie nowych postaci. Może także ożywiać starsze marki, jeśli nostalgia, moda i media społecznościowe zaczną działać razem. W tym sensie Monchhichi przypomina bardziej vintage sneakersy albo retro gaming: wartość pochodzi z pamięci kulturowej tak samo jak z designu produktu.
Dlaczego zabawki mogą pokonywać tradycyjne spółki konsumenckie
Atrakcyjność inwestowania w zabawki polega na tym, że udana postać może skalować się przez wiele strumieni przychodów. Pluszowa zabawka jest tylko pierwszą warstwą. Ta sama własność intelektualna może później pojawić się w odzieży, akcesoriach, animacji, grach, parkach rozrywki, współpracach i umowach licencyjnych.
Pop Mart już próbuje iść w tym kierunku. Reuters podał w 2026 roku, że firma rozszerza swoje ambicje rozrywkowe i kulturowe, w tym projekt filmu o Labubu oraz rozbudowę parku tematycznego Pop Land w Pekinie.
Dlatego inwestorzy porównują firmy takie jak Pop Mart mniej do tradycyjnych sprzedawców zabawek, a bardziej do firm zarządzających rozrywkową własnością intelektualną. Silna postać może generować powtarzalne przychody przez lata. Disney, Sanrio i Pokémon pokazały, jak wartościowy może stać się ten model, gdy bohaterowie stają się częścią codziennej kultury.
Różnica polega na tym, że wzrost Pop Mart był znacznie szybszy — a przez to także znacznie bardziej ryzykowny.
Ryzyko: jedna viralowa postać to nie zdywersyfikowany portfel
Największą obawą wokół Pop Mart jest koncentracja. Duża część ostatniego sukcesu firmy zależała od Labubu i The Monsters. Roczne wyniki spółki za 2025 rok pokazują, jak duża stała się ta franczyza w strukturze przychodów grupy, a China Daily zwrócił również uwagę na obawy analityków dotyczące uzależnienia od jednego blockbusterowego IP.
To znane ryzyko w inwestowaniu konsumenckim. Jeden hitowy produkt może stworzyć spektakularny wzrost, ale może też sprawić, że przyszłe oczekiwania będą trudniejsze do spełnienia. Gdy spółka jest wyceniana jak fenomen kulturowy, dobre wyniki mogą już nie wystarczyć. Inwestorzy chcą dowodu, że kolejna postać, kolejny rynek i kolejna kategoria produktowa również mogą dowieźć wzrost.
Istnieją też ryzyka praktyczne. Im bardziej wartościowy staje się przedmiot kolekcjonerski, tym atrakcyjniejszy jest dla fałszerzy. Pod koniec 2025 roku rząd Wielkiej Brytanii ostrzegł, że fałszywe zabawki w stylu Labubu stanowiły 90% z ponad 260 tys. podrabianych zabawek zatrzymanych przez Border Force, a niektóre niebezpieczne imitacje nie spełniały norm bezpieczeństwa, według GOV.UK.
Podróbki mogą szkodzić zaufaniu do marki, osłabiać rynki odsprzedaży i tworzyć obawy dotyczące bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy zabawki kolekcjonerskie są kupowane dla dzieci, a nie do ekspozycji przez dorosłych.
Inwestowanie w samą zabawkę czy w spółkę
Dla zwykłych inwestorów istnieją dwa bardzo różne sposoby patrzenia na ten trend. Pierwszy to bezpośredni zakup zabawek kolekcjonerskich. Drugi to inwestowanie w spółki posiadające własność intelektualną.
Zakup rzadkiego Labubu lub Monchhichi może przynieść duże procentowe zyski, jeśli popyt wzrośnie, a podaż pozostanie ograniczona. Jest to jednak rynek bardzo mało płynny. Ceny zależą od autentyczności, stanu, rzadkości, opłat platform oraz tego, czy trend pozostanie kulturowo istotny. W przeciwieństwie do akcji giełdowych pluszaki nie publikują wyników finansowych, nie wypłacają dywidend i nie zapewniają przejrzystych danych rynkowych.
Inwestowanie w spółkę taką jak Pop Mart jest bardziej przejrzyste, ale wiąże się z ryzykiem rynku akcji. Kurs może rosnąć, gdy przychody przyspieszają, ale może też spadać, gdy inwestorzy martwią się wolniejszym wzrostem, presją na marże lub nadmiernym uzależnieniem od jednego IP. Reuters podał, że akcje Pop Mart spadły o ponad 20% po wynikach za 2025 rok, mimo silnego wzrostu przychodów i zysków, ponieważ inwestorzy skupili się na przyszłych oczekiwaniach.
To kontrast stanowiący kluczową lekcję historii popmart labubu. Viralowy popyt może tworzyć nadzwyczajne stopy zwrotu, ale rynek szybko przechodzi od pytania „czy to jest popularne?” do pytania „czy to może dalej rosnąć?”.
Co inwestorzy powinni obserwować dalej
Boom na zabawki kolekcjonerskie prawdopodobnie nie zniknie z dnia na dzień. Większe pytanie brzmi, które marki potrafią zmienić krótkoterminową viralowość w długoterminową własność intelektualną. Pop Mart musi udowodnić, że Labubu nie jest bańką jednej postaci. Sekiguchi musi pokazać, że powrót Monchhichi może wyjść poza nostalgię. A cała branża zabawek musi zrozumieć, że dorośli kolekcjonerzy są dziś poważnym segmentem konsumenckim, a nie poboczną publicznością.
Dla inwestorów najważniejszymi sygnałami będą powtarzalny popyt, wzrost międzynarodowy, stabilność rynku odsprzedaży, kontrola podróbek oraz zdolność do budowania nowych postaci lub wskrzeszania starych. Na tym rynku kultura porusza się pierwsza, a sprawozdania finansowe podążają za nią później.
Viralowy fenomen popmart labubu i Monchhichi pokazuje, że zabawki mogą pokonać rynek, gdy przestają być zabawkami i stają się aktywami tożsamości. Pokazuje jednak również, że hype nie jest fosą ochronną. Zwycięzcami będą firmy, które potrafią zmienić emocjonalną konsumpcję w trwałe marki.









