Liczba niewypłacalności w Niemczech była wyższa w trzecim kwartale tego roku niż w jakimkolwiek kwartale od 2010 roku. Winę za to ponosi obecne spowolnienie niemieckiej gospodarki, ale także utrzymujące się skutki pandemii COVID-19, poinformował w dzisiejszym raporcie Leibniz Institute for Economic Research w Halle (IWH).
Pandemia
W czasie pandemii koronawirusa liczba niewypłacalności była sztucznie utrzymywana na niskim poziomie dzięki rządowym programom wsparcia. Wiele ze wspieranych wówczas firm boryka się obecnie z trudnościami, powiedział Steffen Müller, szef działu badań nad niewypłacalnością IWH.
W trzecim kwartale tego roku niewypłacalność ogłosiło 3 991 prywatnych i publicznych spółek. Liczba ta była ostatnio wyższa w drugim kwartale 2010 roku, kiedy to odnotowano 4,071 przypadków niewypłacalności. Według IWH, w tym czasie kryzys finansowy i gospodarczy z lat 2008 i 2009 był nadal odczuwalny.
Wrażliwe nieruchomości
Duże kraje związkowe Bawaria i Badenia-Wirtembergia w szczególności odnotowały znaczny wzrost liczby upadłości. Jeśli chodzi o sektor, firmy zajmujące się nieruchomościami i mieszkalnictwem bardzo często zgłaszały upadłości.
Niemiecka gospodarka jest największą w Europie i wiele czeskich firm jest od niej zależnych. W środę niemiecki rząd opublikował zaktualizowane prognozy gospodarcze, zgodnie z którymi nie spodziewa się już wzrostu w tym roku. Produkt krajowy brutto (PKB) spadnie o 0,2%. W ubiegłym roku niemiecka gospodarka skurczyła się o 0,3 procent, a jej wyniki były najsłabsze ze wszystkich krajów strefy euro.
źródło: ČTK











